Wyjazd do Morąga od początku zapowiadał trudne warunki i walkę o każdy metr boiska. Spodziewaliśmy się, że Huragan, walczący o ligowe utrzymanie, rzuci na szalę wszystko, co ma. To jednak nie tłumaczy tego, co zobaczyliśmy na murawie. Jeziorak Iława wraca z Morąga bez punktów po porażce 1:2 – porażce, która musi boleć i którą trudno przejść do porządku dziennego.
Od pierwszych minut to gospodarze nadawali ton rywalizacji. Huragan grał z większą determinacją, agresją i wiarą, jakiej u nas momentami brakowało. Już w pierwszej połowie nasz zespół miał spore problemy z wyjściem spod pressingu, a ciężar gry spoczywał głównie na defensywie oraz dobrze dysponowanym bramkarzu, który kilkukrotnie ratował sytuację.
Paradoksalnie to Jeziorak jako pierwszy objął prowadzenie. W 15. minucie jedyna naprawdę składna akcja ofensywna przyniosła efekt bramkowy. Hubert Otręba uderzył zza pola karnego i choć wcześniej potrafił stworzyć zagrożenie w podobnej sytuacji, tym razem jego próba znalazła drogę do siatki. Był to moment, który powinien dać zespołowi impuls. Zamiast tego, był jedynie krótkim przerywnikiem w naporze gospodarzy.
Huragan odpowiedział tak, jak przystało na drużynę walczącą o życie w lidze. Z każdą minutą ich ataki były coraz groźniejsze i w końcu przyniosły wyrównanie. Po bramce Mariusza Deca mecz wrócił do punktu wyjścia, choć obraz gry jasno wskazywał, kto tego dnia ma więcej argumentów.
Po przerwie Jeziorak spróbował wrócić do gry i był moment, który mógł całkowicie odmienić losy spotkania. Mieliśmy stuprocentową sytuację, po której piłka powinna wpaść do siatki. Na drodze stanął jednak Grzegorz Kochalski – wychowanek Jezioraka – który interwencją na linii bramkowej odebrał nam prowadzenie. Ten moment był jak zimny prysznic.
Niewykorzystana okazja zemściła się w najgorszy możliwy sposób. W 71. minucie ponownie Dec znalazł drogę do naszej bramki, wykorzystując składną akcję gospodarzy i dając Huraganowi prowadzenie. Był to cios, po którym Jeziorak nie potrafił się już podnieść.
Końcówka spotkania to obraz drużyny, której zabrakło konkretów, jakości i zimnej krwi. Huragan grał twardo, odpowiedzialnie i przede wszystkim skutecznie, dowożąc wynik do końca. My natomiast musimy spojrzeć prawdzie w oczy – taka postawa, szczególnie w kontekście przebiegu meczu, jest zwyczajnie niewystarczająca.
To porażka, którą można nazwać wstydliwą. Nie dlatego, że przegraliśmy z zespołem walczącym o utrzymanie, ale dlatego, w jaki sposób oddaliśmy to spotkanie. Wiedzieliśmy, że w Morągu będzie ciężko. Tym bardziej boli fakt, że nie byliśmy w stanie odpowiedzieć na determinację rywala własnym zaangażowaniem i jakością.