„Tu się urodziłem, wychowałem i wracam, by grać dla Jezioraka” – wywiad z Hubertem Otrębą


„Tu się urodziłem, wychowałem i wracam, by grać dla Jezioraka” – mówi Hubert Otręba, który po latach przerwy ponownie zakłada biało-niebieską koszulkę. W szczerej rozmowie opowiada o powodach powrotu, wspomnieniach z pierwszych treningów, atmosferze dawnych meczów oraz o tym, co dziś motywuje go do gry dla Jezioraka.


Znów jesteś zawodnikiem Jezioraka, klubu, w którym stawiałeś pierwsze kroki w piłce. Co sprawiło, że właśnie teraz zdecydowałeś się na powrót?

Zawsze chciałem zakończyć tę swoją „karierę” (zaryzykuję z tym słowem, niech chłopacy mają trochę śmiechu). Powiedziałem sobie, że jak kończyć, to tylko tutaj, bo to jest miejsce, w którym się urodziłem, wychowałem oraz chodziłem na mecze – od podawania piłek za bramką, poprzez grę w juniorach, aż do seniorów. Miałem ponad rok przerwy od piłki ze względu na pracę zawodową, ale patrząc na Jeziorak, jest mi przykro, że taki klub gra na takim poziomie, więc chciałem dołożyć swoją „cegiełkę”, żeby drużyna pięła się w górę. Mam nadzieję, że to się zmieni w najbliższym czasie, choć – jak pokazuje sezon – nie będzie to łatwe.


Kibice Jezioraka zawsze pamiętają swoich wychowanków. Jak przyjąłeś reakcję trybun po Twoim powrocie? Czy czułeś dodatkową presję związaną z oczekiwaniami?

Presja? Duże słowo. Na pewno czułem ogromną radość, wspomnienia oraz motywację, aby Jeziorak się „odbudował”.

Masz za sobą 22 występy w II-ligowym Jezioraku. Dziś gramy w klasie okręgowej, ale tamten czas był dla Ciebie początkiem seniorskiej kariery. Jak wspominasz tamten okres? Czego brakuje Ci z tamtego Jezioraka, a co z obecnej drużyny chciałbyś przenieść wstecz?

Bardzo dobrze, to na pewno dwa inne okresy, jeśli chodzi o moją osobę. Byłem na innym etapie sportowym i życiowym. Wtedy, tak jak mówisz, zaczynałem swoją przygodę – wszystko było dla mnie nowe, wszystkim się zachwycałem. Pamiętam, że gdy miałem pojechać na pierwszy trening z seniorami, to nie mogłem zasnąć i nawet nie poszedłem do szkoły, aby tylko w nim uczestniczyć. Teraz jest inaczej „młodego” trzeba prosić, żeby przyszedł na trening. Poza tym oczekiwania sportowe czy finansowe są wygórowane. Możliwe, że to po prostu inny czas niż kiedyś i trzeba się z tym oswoić czy zaakceptować. Nie chciałbym mówić, co bym zmienił. Jeśli miałbym wskazać, co charakteryzowało drużynę, to na pewno był to charakter, którego nam nie brakowało, mimo że w klubie nie było wesoło pod względem finansowym. Była też atmosfera na meczach – w mieście czuło się, że Jeziorak gra. Oczywiście teraz jest inaczej, co jest zrozumiałe ze względu na klasę rozgrywkową, w której występujemy, i to jest naturalne.

Byłeś częścią reprezentacji U-18 i uczestniczyłeś w turnieju w Portugalii pod wodzą trenera Janusza Białka, który później polecił Cię do Ruchu Chorzów. Jak wspominasz tamten turniej i pracę z selekcjonerem?

Zostałem powołany na zgrupowanie reprezentacji Polski do Ciechanowa, a następnie selekcjoner wybierał z tej grupy ograniczoną liczbę zawodników na turniej do Lizbony, w którym uczestniczyłem. Co czułem? Dużą radość, dumę i szczęście, że ktoś mnie zauważył i dał szansę – w czasach, gdy nie było dronów, telewizji czy kamer na każdym meczu, a ja nie miałem żadnego menedżera. To tym bardziej cieszyło. Turniej wspominam dobrze – dostałem sporo szans, żeby się pokazać. Graliśmy z Portugalią, USA oraz, bodajże, Słowenią, więc było to fajne przeżycie. Zajęliśmy 2. miejsce, więc wstydu nie było. Myślę, że zaprezentowałem się solidnie, co zaowocowało kolejnymi powołaniami. Ten turniej i powołania do kadry dały mi doświadczenie, świetną przygodę oraz możliwość poznania osób, które dziś grają na najwyższym poziomie – w Polsce i nie tylko. Z trenerem współpracowało mi się dobrze, choć nie była to długa współpraca. Bardzo go szanuję i dziękuję za zaufanie oraz danie mi szansy. Muszę jednak sprostować – to nie było z polecenia trenera. Naturalne było to, że gdy ktoś dostawał powołanie z Jezioraka Iława, to pojawiało się duże zainteresowanie. Podsumowując – to już za mną, teraz wracamy na ziemię i skupiamy się na lidze okręgowej.

Myśląc o przyszłości – czy po zakończeniu kariery piłkarskiej chciałbyś kontynuować swoją przygodę z futbolem w innej roli, na przykład trenera?

Faktycznie piłka jest obecna praktycznie przez całe moje życie. A czy będę się widział w innej roli niż zawodnik… Nie mówię „tak”, nie mówię „nie

Dziekuję Hubert za poświęcony czas i powodzenia na boisku.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji