Dawid Kowalski: Moim największym grzeszkiem są słone paluszki

Już dwie kolejki temu w Kętrzynie zaliczył swoje pierwsze minuty na boisku po feralnej kontuzji z sierpnia 2018 roku. Oficjalnie siedzi już na ławce rezerwowych. Jak mówi sam o sobie, jest trzydziestolatkiem o duszy dużego chłopca.
 

Jak mówi sam o sobie, jest trzydziestolatkiem o duszy dużego chłopca. Dawid Kowalski – Piłkarz Iławskiego Jezioraka, którego serce od zawsze biło dla drużyny spod Sienkiewicza.

Z Dawidem spotkaliśmy się w klubie, żeby porozmawiać nie tylko o piłce, ale i o życiu, marzeniach, wspomnieniach. Wychowanek Jezioraka nie ukrywa, że decyzje o powrocie do macierzystego klubu podyktowało mu nie tylko serce. Czuł że drużyna dochodzi do formy i kolejne awanse są tylko kwestią czasu. 

Kontuzja, która wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy utwierdziła go tylko w tym, że Jeziorak to jedna wielka rodzina. To czuł od zawsze. Jego największym skarbem i mobilizacją do walki są żona i dzieci. Największy grzeszek któremu nie może się oprzeć to słone paluszki, a przyjemność to boisko, szatnia i obcowanie z ludźmi, z którymi tworzy drużynę. 

O strachu, który zagląda Ci w oczy gdy łapiesz kontuzję, o marzeniach i wizji Jezioraka w przyszłości, o codziennym życiu, grzeszkach i radościach, o kibicach Dawid Kowalski opowie Wam już wkrótce w wywiadzie jakiego udzielił przed naszą kamerą. Będzie to pierwszy odcinek nowej serii rozmów, które ukazywać się będą na JeziorakTV.

Serdecznie zapraszamy! 

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji