Figurski: To przeciwnik ma się do nas dopasowywać, nie odwrotnie

Trochę podsumowania minionego sezonu, zmiany kadrowe, plany w okresie przygotowawczym i cele na nowy sezon „okręgówki” i pucharu polski – tuż przed rozpoczęciem przygotowań o tym wszystkim rozmawiamy z Wojciechem Figurskim, trenerem Jezioraka Iława.
 
Trzy tygodnie przerwy, niewiele. W sumie jesteśmy klubem amatorskim, ale może był czas i możliwość wyjechać na wakacje? Czy jednak praca?
No nie było możliwości. Praca zawodowa, a dodatkowo dokształcam się, uczestniczę w kursie trenerskim UEFA A, dzięki czemu będę miał wyższe kwalifikacje. Także jeden weekend upłynął mi na tym kursie. Oprócz tego musiałem zaplanować i dokładnie rozpisać okres przygotowawczy, ale nie narzekam. Może nigdzie nie wyjeżdżałem, ale wypocząłem i jestem gotowy na nowy sezon.
 
Zanim przejdziemy do planów, podsumujmy sezon, który minął. Kolejny awans, znowu w dobrym stylu. Jak trener ocenia miniony sezon?
Bardzo mnie cieszy, jak chłopacy prezentowali się na boisku i na treningach. Bez dwóch zdań potwierdzili, że byli najlepszą drużyną w A klasie, o czym świadczą zarówno w 22 kolejkach piętnastopunktowa przewaga nad drugą drużyną, jak i imponujący bilans bramkowy.
Cieszy mnie również to, że niemal zawsze, w praktycznie każdym meczu, graliśmy dokładnie tak, jak chcieliśmy. Bardzo ofensywnie, ale nie zapominając też o obronie. Cel osiągnęliśmy bodajże na pięć kolejek przed końcem sezonu. I też bardzo wysoko, bo do półfinału, zaszliśmy w Wojewódzkim Pucharze Polski. A po drodze pokonaliśmy czterech rywali grających w wyższej lidze. I to nie było tak, że przeciwnik nas miażdżył, a my wygrywaliśmy po jakieś przypadkowej bramce. My w tych meczach byliśmy lepsi, ale oczywiście miały one swoje fazy. Czasem musieliśmy się bardziej skupić na obronie, a czasem na ataku, ale generalnie nasze zwycięstwa były zasłużone.
 
Utrzymuje trener kontakt z drużyną, w ostatnich dniach zapraszał zawodników na pierwsze zajęcia. Jak wygląda sytuacja, wszyscy są zdrowi?
Na dziś zdecydowanie większość zawodników jest zdrowych. Problemy mają Jarek Rzeźnikiewicz i Krzysiek Kressin. Krzysiek nie będzie trenował w pierwszym tygodniu, ale na oba sparingi powinien być gotowy. Z Jarkiem jest bardziej skomplikowana sytuacja, bo boryka się z urazem mięśni przywodzicieli. W tym przypadku najlepszym lekarstwem jest czas. Wierzę, że jak najszybciej stanie na nogi, bo jest naszym wręcz niezbędnym zawodnikiem i wszyscy bardzo mocno na niego liczymy.
 
Zaprosił trener nowe twarze na pierwsze zajęcia?
Zacznijmy od tego, że nie jestem zwolennikiem rewolucji i takowych w drużynie nie będzie. Zmiany kadrowe jednak nastąpią, więc może powiem personalnie. Z powodu nadmiaru obowiązków zawodowych zdecydował się odejść Tomek Borkowy. Nieco podobna sytuacja jest z Grześkiem Sobiechem i Grześkiem Ostankiem. Z ich usług, z przyczyn zarówno zawodowych jak i rodzinnych, nie będę mógł skorzystać na pewno w pierwszej fazie sezonu. Jeżeli będą z nami, to w bardzo ograniczonym stopniu i liczę się z tym, że będę musiał sobie radzić bez nich.
Z kolei do drużyny dołączył, o czym kibice już wiedzą, Łukasz Suchocki. Na grę w Jezioraku zdecydowany jest też bramkarz Kamil Jędrzejewski i najpewniej będzie u nas grał. Na pierwszy trening zaprosiłem też dwóch młodych chłopaków, wychowanków naszego klubu. W poprzednim sezonie grali w A klasie i będę chciał zobaczyć, czy są gotowi, by podnieść poziom sportowy zespołu.
 
W planach były trzy sparingi, ale jeden nie dojdzie do skutku z powodu startu rozgrywek pucharowych. Co jest lepsze? Planowany sparing z Pomezanią Malbork, czy mecz, wprawdzie na jeszcze niskim poziomie, ale już o stawkę z rezerwami Sokoła Ostróda?
Dwa mecze kontrolne to faktycznie mało, ale w trakcie zaledwie trzytygodniowej przerwy nie da się zapomnieć, jak się gra w piłkę. Tak krótki okres przygotowawczy, po którym po raz pierwszy zainaugurujemy sezon nie meczem ligowym, a pucharowym, to dla mnie swego rodzaju nowość. I dla wielu innych trenerów zapewne też. Zawsze był ten miesiąc na przygotowania, a teraz mamy praktycznie dwa tygodnie. Pucharu nie mamy zamiaru odpuszczać, więc zrobimy wszystko, żeby przed startem ligi rozegrać obie zaplanowane rundy. Na pewno nie potraktujemy tych meczów, jak jednostki treningowe.
 
Szykują się trenerowi absencje na inaugurację czy to ligi, czy pucharu? Któryś zawodnik będzie pauzował za kartki otrzymane w poprzednim sezonie?
Na szczęście nie. Ja chłopakom pod koniec sezonu powiedziałem, że jeżeli któryś będzie zagrożony pauzowaniem z powodu nadmiaru żółtych kartek, to w ostatnim meczu sezonu nie zagra. Nie powiem, że to było szczęście, ale tak się złożyło, że przed ostatnią koleją zagrożeni byli Dawid Kowalski i Krzysiek Kressin, którzy jednocześnie mieli drobne urazy. Uznałem, że nie będę ich na siłę wystawiał, dzięki czemu zarówno mogli się podleczyć, jak i będą do mojej dyspozycji na inaugurację sezonu. W przypadku Dawida wszystko się udało, a Krzysiek potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się wykurować.
 
Start rozgrywek pucharowych dwa tygodnie przed rozpoczęciem ligi spowodował, że trener musiał modyfikować plan przygotowań?
Sama ilość treningów pozostanie bez zmian. Zmienią się na pewno ich intensywność i niuanse, nad którymi się pracuje. Generalnie planowałem więcej czasu poświęcić na podtrzymanie przygotowania fizycznego, jednak pierwszy mecz pucharowy zagramy już po dokładnie dziewięciu jednostkach treningowych. A trzeba będzie się skupić też na aspektach taktycznych.
 
Zwycięzca Klasy okręgowej awansuje do IV ligi, a druga drużyna zagra w barażach. Zapewne trener ma rozeznanie o sile naszych rywali. Gdybyśmy mieli ich ocenić, kto będzie naszym największym zagrożeniem w walce o awans?
Mam rozeznanie, ale przyznam, że głównie chcemy patrzeć na siebie i grać tak, jak sobie zaplanujemy. To przeciwnik ma się dopasowywać do nas, a nie odwrotnie. Mamy swój styl gry, staramy się dominować na boisku i atakować i na pewno nastawienia nie zmienimy. Oczywiście każdy mecz inaczej się układa i nie zawsze jest tak, jak sobie zaplanujemy. Na pewno zdarzą się też mecze, że przy jedno, czy dwubramkowym prowadzeniu będziemy grali brzydko i pilnowali wyniku. To jest całkowicie naturalne. Wiadomo, że im wyższa liga, tym przeciwnicy bardziej wymagający. My jednak już pokazaliśmy w pucharach, że z takimi potrafimy grać. Jeśli chodzi o same drużyny, to uważam, że oceniać kto o co będzie grał, będziemy mogli dopiero w granicach 10. kolejki. Dziś zespoły kompletują kadry i jest kilka niewiadomych. A z reguły najwięcej niewiadomych jest u spadkowiczów i beniaminków. My zrobimy wszystko, by od początku rozgrywek być na szczycie tabeli.
 
Zapowiada trener, że styl gry zespołu w porównaniu do minionego sezonu się nie zmieni, czyli będziemy grać ofensywnie. W A klasie do samego końca oglądaliśmy pojedynek dwóch snajperów (Figurski 27 bramek, Daniel Madej 30), a kto w „okręgówce” będzie stanowił o sile Jezioraka?
Ciężko wyrokować. Niewątpliwe my z Danielem mamy o tyle łatwiej, że gramy najbliżej bramki przeciwnika i nawet musimy mieć najwięcej sytuacji. Pamiętajmy o tym, że często chłopacy z drużyny dogrywali nam takie piłki, że nie mogliśmy ich nie skończyć golem. Mieliśmy w ataku dużo swobody, a cała drużyna na nas pracowała. Ja jestem środkowym napastnikiem i żyję z podań kolegów, którzy muszą mnie znaleźć, a do tego momentu muszą jeszcze przez 70-80 metrów przeprowadzić dobrą akcję i utrzymać się przy piłce. Daniel ma nieco inne walory, bo dysponuje znakomitym uderzeniem z dystansu i rewelacyjnie wykonuje stałe fragmenty gry. Zdobył też 12 bramek z rzutów karnych w lidze i dwa karne strzelił w pucharach. Niektórzy mówią, że tak, to łatwo się strzela. Ja na takie komentarze reaguje z politowaniem, bo życzę każdemu zawodnikowi, żeby chociaż na treningach strzelił 12 na 12 „jedenastek”.
 
Teraz dochodzi trzeci konkurent do strzelania…
Łukasz Suchocki. Stricte ofensywny zawodnik, ale też bardziej uniwersalny. Może zagrać zarówno na boku pomocy, jak i w linii ataku. Dla niego nie stanowi to większej różnicy. Myślę, że czasami Łukasz będzie miał w ofensywie nieco inne zadania, niż my z Danielem. No, ale najpierw musimy mieć formę, żeby wywalczyć miejsce w składzie, bo przecież dziś nie jest to przesądzone (śmiech). A tak na serio, to zrobimy wszystko, żeby nadal trzymać poziom strzelecki, który prezentowaliśmy do tej pory. Zresztą może to jest banał, ale nie jest istotne kto strzela, bo najważniejsza jest praca na rzecz drużyny i końcowego sukcesu.
 
Podsumowując naszą rozmowę. Rozumiem, że cel mamy jasny zarówno w lidze, jak i pucharze?
Nadrzędną sprawą jest liga i nie będę ukrywał, że naszym głównym celem jest awans do IV ligi z pierwszego miejsca w tabeli. Natomiast w pucharach przez ostatnie dwa lata rozegraliśmy kilkanaście spotkań, najczęściej z teoretycznie silniejszymi rywalami. Zdobyliśmy w tym czasie dużo doświadczenia. Część moich zawodników mierzyła się z drużynami występującymi na poziomie, na jakim oni jeszcze nigdy nie grali. I zobaczyli, że się da, radzili sobie i okazało się, że nie taki diabeł straszny… Każdy mecz jest dla nas tak samo ważny i zawsze będziemy dążyli do zwycięstwa.
 
Cóż, w takim razie życzę powodzenia, zero kontuzji w okresie przygotowawczym i osiągnięcia założonych celów.
Dziękuję, a ze swojej strony chciałbym zachęcić wszystkich kibiców do odwiedzania naszego stadionu. Proszę mi wierzyć, że nam zawodnikom gra się o wiele lepiej, kiedy czujemy wsparcie z trybun. Razem twórzmy tą pozytywną atmosferę i budujmy Rodzinę Jezioraka.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji