Przerwa zimowa to dla niego czas regeneracji i powrotu do pełnej dyspozycji. Michał Jankowski szczerze ocenia rundę jesienną, mówi o intensywnych przygotowaniach pod okiem trenera Wojciecha Figurskiego i o tym, co Jeziorak musi poprawić, by wiosną punktować regularnie. To rozmowa o wnioskach, odpowiedzialności i ofensywnej grze, której oczekują kibice.
Jesteśmy w trakcie przerwy zimowej, a do treningów wracacie 13 stycznia. Jak wygląda ten czas u Ciebie indywidualnie i z jakim nastawieniem wejdziesz w okres przygotowawczy?
Na pewno jest to czas, w którym można trochę odpocząć zarówno fizycznie, jak i mentalnie, tym bardziej że za nami była dosyć trudna runda. Dla mnie osobiście był to również moment, w którym mogłem w pełni wrócić do zdrowia po kontuzji odniesionej pod koniec rundy. W okres przygotowawczy wejdę z pozytywnym nastawieniem. Przerwa od treningów była dość długa, dlatego czekam już na start przygotowań.
Runda jesienna miała być dla Jezioraka krokiem w stronę awansu, a zakończyła się środkiem tabeli. Co Twoim zdaniem najbardziej wymaga poprawy podczas zimowych przygotowań, żeby wiosną punktować regularniej?
Oczywiście nasze oczekiwania, podobnie jak zarządu czy kibiców, były inne niż wynik, który osiągnęliśmy na koniec rundy. Warto jednak zacząć od tego, że drużyna latem przeszła prawdziwą rewolucję kadrową, a czasu na odpowiedni trening i zgranie zespołu praktycznie nie było. To mogło rzutować na wyniki. Do mniej więcej połowy rundy były one przyzwoite, natomiast końcówka była już fatalna. Nie zgadzało się wiele elementów, dlatego postęp musimy zrobić praktycznie w każdym aspekcie.
Statystycznie byłeś najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu: 6 bramek, minimum 2 asysty, niemal 1200 minut. Czy czujesz, że wiosną Twoja rola w drużynie jeszcze się zwiększy, czy kluczowe będzie większe wsparcie całego zespołu?
Zacznę od tego, że liczba asyst chyba mi się nie zgadza, ale liczenie nigdy nie było moją mocną stroną, więc zostawmy to 🙂 Patrzę na to trochę inaczej. Nie chodzi tyle o większe wsparcie, co o to, żebyśmy jako całość funkcjonowali na odpowiednim poziomie. Tylko w taki sposób możemy liczyć na pozytywne wyniki w przyszłości.
Trener Wojciech Figurski słynie z wysokich wymagań i konkretów. Czego spodziewasz się po zimowym okresie przygotowawczym pod jego okiem i jak taka praca wpływa na zespół mentalnie?
Na pewno czeka nas intensywny okres z dużą liczbą treningów. Myślę jednak, że każdy ma świadomość, iż jeśli chcemy dobrze prezentować się w rundzie wiosennej, to nie ma innej drogi niż solidna praca w okresie przygotowawczym.
Ostatni mecz rundy, przegrany 0:6, oglądałeś z trybun. Czy taka porażka na zakończenie jesieni może paradoksalnie pomóc drużynie, stając się punktem odniesienia przed startem rundy wiosennej?
Mam nadzieję, że tak się stanie. Nie ma co ukrywać, porażki zarówno z Ossą Biskupiec, jak i wcześniej w Radomnie były bardzo ciężkie do zaakceptowania. Długo siedziały w głowach, bo każdy miał świadomość, że takie wyniki po prostu nie przystoją. Piłka bywa jednak brutalna. Wierzę, że każdy z nas na swój sposób już to przepracował i w okres przygotowawczy wejdziemy ze spokojnymi głowami, skupieni na tym, co przed nami, a nie na tym, co było.
Patrząc już w przyszłość: co będzie dla Ciebie osobistym sukcesem na koniec rundy wiosennej i gdzie chciałbyś widzieć Jezioraka, gdy sezon dobiegnie końca?
Chciałbym widzieć Jezioraka regularnie punktującego, grającego ofensywny i skuteczny futbol. Jeśli tak będzie, to o swoje osobiste sukcesy oraz o to, gdzie Jeziorak znajdzie się na koniec sezonu, będę spokojny.
Dzięki za wywiad