Osiem bramek, ogromne emocje, zmienna pogoda i prawdziwy rollercoaster na Stadionie Miejskim w Iławie. Jeziorak przegrywał już 0:2 i 1:3, by w kilka minut odwrócić losy spotkania i wyjść na prowadzenie 4:3. Ostatecznie po trafieniu gości w końcówce mecz zakończył się remisem 4:4. Jedno jest pewne, kibice przy Sienkiewicza 1 długo nie zapomną tego spotkania.
Z piekła do nieba, czyli osiem bramek w Iławie
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem nad Iławą przeszło prawdziwe oberwanie chmury. Pogoda tego dnia była wyjątkowo zmienna. Raz padał deszcz, a chwilę później nad stadionem pojawiało się słońce. Trudno było wtedy przypuszczać, że podobną zmienność zobaczymy również na boisku.
Spotkanie źle rozpoczęło się dla Jezioraka Iława. Już w 4. minucie Michał Zabłocki popisał się pięknym strzałem w samo okienko bramki Dawida Ciury i goście objęli prowadzenie.
Zanim kibice zgromadzeni przy Sienkiewicza 1 zdążyli otrząsnąć się po pierwszym ciosie, nadszedł kolejny. W 14. minucie Bartosz Gumiński otrzymał prostopadłe podanie ze środka pola, wyprzedził naszego obrońcę i znalazł się sam na sam z bramkarzem Jezioraka. W tej sytuacji wykazał się dużym sprytem i podwyższył prowadzenie gości. Po zaledwie czternastu minutach Jeziorak przegrywał 0:2.
Wydawało się, że dwa tak szybkie ciosy mogą mocno zachwiać gospodarzami. Nic bardziej mylnego. Wtedy o sobie dał znać Nikodem Sobolewski. Zaledwie dwie minuty później Michał Jankowski dośrodkował piłkę w pole karne, a popularny „Sobol” z półobrotu kapitalnym uderzeniem posłał ją do siatki. Jeziorak złapał kontakt, a na tablicy wyników pojawiło się 1:2.
Do końca pierwszej połowy to gospodarze częściej prowadzili grę i szukali wyrównującego trafienia. Bardzo blisko zdobycia bramki był Piotr Krużewski, który efektownym rajdem minął kilku obrońców, jednak jego mocne uderzenie trafiło jedynie w boczną siatkę.
Do przerwy było 1:2, ale mimo niekorzystnego wyniku humory przy Sienkiewicza 1 pozostawały bojowe. Kibice wierzyli, że druga połowa może jeszcze przynieść zmianę losów spotkania.
Druga połowa zaczęła się dramatycznie
Po przerwie nadzieje były ogromne, jednak początek drugiej części gry ponownie należał do gości.
Już w 46. minucie Piotr Krużewski sfaulował w polu karnym zawodnika Dębu, Marcina Mostowca, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Dwie minuty później do piłki podszedł Daniel Baran i pewnym strzałem wykorzystał rzut karny. Dla napastnika Dębu było to już 9. trafienie w tym sezonie. Goście prowadzili 3:1, a na trybunach zapanował spory szok.
Nie tak wszyscy wyobrażali sobie początek drugiej połowy. W szeregach Dumy Iławy nie było jednak widać załamania. Jeziorak ponownie ruszył do ataku i szybko odpowiedział.
Krystian Wrześniak dośrodkował piłkę w pole karne, a tam po raz kolejny znakomicie znalazł się Nikodem Sobolewski, który zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. 2:3. Jeziorak znów złapał kontakt.
Minęło zaledwie kilka minut i Stadion Miejski eksplodował po raz kolejny. Po dośrodkowaniu piłkę głową do bramki skierował Krystian Wrześniak.Było 3:3. To jednak wciąż nie był koniec tej szalonej historii.
Kibice nie zdążyli jeszcze na dobre wrócić na swoje miejsca, a Jeziorak wyprowadził błyskawiczną kontrę spod własnej bramki. Michał Jankowski wpadł w pole karne i zdecydował się na strzał. Bramkarz gości nie zdołał skutecznie opanować piłki, do której najszybciej dopadł Krystian Wrześniak.
58. minuta. 4:3 dla Jezioraka. Euforia na Stadionie Miejskim!Z piekła do nieba w zaledwie kilkanaście minut. Od tego momentu gra stała się nieco bardziej uporządkowana. Jeziorak pilnował wypracowanego prowadzenia, jednocześnie wciąż próbując zdobyć kolejną bramkę. Goście natomiast z każdą kolejną minutą coraz częściej pojawiali się pod bramką Dawida Ciury.
Warto podkreślić bardzo dobrą postawę naszego bramkarza. Mimo czterech straconych goli Dawid Ciura rozegrał bardzo solidne spotkanie, a szczególnie w pierwszej połowie kilkukrotnie ratował Jezioraka przed utratą kolejnych bramek.
Końcówka dla gości
Kiedy wydawało się, że trzy punkty pozostaną w Iławie, nadeszła 89. minuta.
Dąb Kadyny wywalczył rzut wolny przed polem karnym. Goście rozegrali stały fragment gry, a piłka ostatecznie trafiła pod nogi Marcina Sawickiego. Po jego uderzeniu futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. 4:4.
Po stracie gola Jeziorak jeszcze raz ruszył do ataku, próbując przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Gospodarzom nie można było odmówić ani walki, ani determinacji. Do ostatniego gwizdka zawodnicy Jezioraka Iława szukali zwycięskiego trafienia, jednak tym razem zabrakło już czasu.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 4:4.
Choć po meczu można odczuwać niedosyt, szczególnie po prowadzeniu 4:3, naszym zawodnikom należą się duże słowa uznania za charakter i walkę. Dwukrotnie musieli gonić wynik, przegrywali już 1:3, a mimo to potrafili podnieść się, strzelić trzy bramki i wyjść na prowadzenie.
To był mecz pełen zwrotów akcji. Dokładnie taki, jak zmienna pogoda, która tego dnia towarzyszyła kibicom w Iławie.
IKS Jeziorak Iława: Dawid Ciura (br.), Kacper Sobolewski, Kacper Zypski, Kacper Nann, Krystian Wrześniak, Wiktor Czarnota (81′ Wiktor Gontarczyk), Wiktor Kamiński, Piotr Krużewski, Tomasz Sedlewski (kpt.), Michał Jankowski, Nikodem Sobolewski (81′ Vladyslav Rozhko).
Pozostali rezerwowi: Marcel Ćwiklak (br.), Mikołaj Obrębski, Alan Grabowski, Mateusz Pikuliński, Jakub Stanikowski, Maciej Mówiński.
Trener: Paweł Korpalski
KS Dąb Kadyny: Dawid Spychalski (br.), Hubert Piech, Adam Cenkner (68′ Oliwier Tytek), Bartosz Gumiński (90+2′ Maksym Durybaba), Iwo Rudziński, Daniel Baran (kpt.), Marcin Sawicki, Kamil Żukowski (68′ Bartosz Firlej), Paweł Kazimierowski, Michał Zabłocki, Marcin Mostowiec (77′ Stanisław Mackiewicz).
Pozostali rezerwowi: Marcin Kuczyński, Jakub Kołecki.
Trener: Łukasz Budziwojski