Już jutro Jeziorak Iława uda się na wyjazdowe spotkanie z LKS-em Tyrowo. Choć na papierze to rywal z dolnej części tabeli, okoliczności zapowiadają mecz, w którym iskry mogą sypać się od pierwszego gwizdka.
Tyrowianie to beniaminek klasy okręgowej, który po 25 kolejkach plasuje się na 11. miejscu. Sezon w ich wykonaniu przypomina falowanie – momenty solidnej gry przeplatają się z bolesnymi potknięciami. W ostatnich pięciu spotkaniach zanotowali dwa zwycięstwa i trzy porażki, co pokazuje, że wciąż szukają stabilizacji.
Końcówka ostatnich dni nie była dla zespołu z Tyrowa łaskawa. Dwie ligowe porażki z wymagającymi rywalami – MKS-em Działdowo oraz OSSĄ Biskupiec – a do tego środowa przegrana w zaległym meczu z Błękitnymi Orneta aż 1:4, z pewnością wpłynęły na atmosferę w drużynie. Jednak takie serie często działają jak sprężyna – im mocniej ściśnięta, tym większa energia przy odbiciu.
Zespół prowadzony przez Łukasza Goździejewskiego ma dodatkowy powód do mobilizacji. W rundzie jesiennej Jeziorak wygrał w Iławie 2:1, a gospodarze długo nie mogli pogodzić się z tamtym rozstrzygnięciem. Rewanżowe starcie to dla nich okazja, by wyrównać rachunki i pokazać, że przydomek „Byki” nie jest przypadkowy.
Można się więc spodziewać drużyny zdeterminowanej, grającej twardo i szukającej swoich szans od pierwszych minut. Jeziorak musi być gotowy na intensywną walkę, bo w Tyrowie nikt nie oddaje punktów za darmo.
Pierwszy gwizdek zabrzmi o godzinie 16:00. Zapowiada się spotkanie, w którym tabela może mieć mniejsze znaczenie niż ambicja i sportowa złość.